Opowiadanie by Darknessi

niedziela, 23 listopada 2014

Epizod - Percy & Annabeth, Annabeth & Percy.

Epizod

 

"Percy

 &

Annabeth"



Witam po długiej przerwie. Nie wiem czy ktokolwiek chce abym pisała dalej opowiadanie, ale napisałam coś w rodzaju epizodu. Krótkiego opowiadania i chce je wam pokazać. Bohaterów pożyczyłam od książek Ricka Riordana, ale sytuacje wymyśliłam sama. Coś co jeszcze się nie pojawiło w jego ksiązkach, ale wszyscy tego chcą :), no może prawie wszyscy.






Kopniakiem otworzył drzwi. Wszedł do pokoju owianego mrokiem z swoją dziewczyną w ramionach. Rozejrzał się wokoło. Podszedł w stronę łóżka kładąc na nim półprzytomną Annabeth. Ściągnął jej klasyczne, czarne szpilki, wziął koc położony u jej nóg i przykrył ją.
Dziś miała na sobie piękną czarną suknię wieczorową z okrytymi plecami. Srebrne kolczyki oraz naszyjnik z perłą, prezent od niego. On zaś miał na sobie klasyczny smoking.
- Nigdy już nie pozwolę ci tknąć takiej ilości alkoholu. - mruknął. Jej burzowe oczy spojrzały na niego z nieczytelnymi emocjami. Odwiesił marynarkę na oparcie łóżka.
- Mówisz? Jeszcze zobaczymy – odpowiedziała uśmiechając się słodko do Percy'ego. On pokręcił głową z uśmiechem na twarzy i zwrócił się ku przeciwległym drzwiom, którymi weszli do środka. Znalazł się w łazience. Odkręcił kran, polała się lodowata woda.
Sam też wypił kilka lampek szampana, ale nie taką ilość jaką pochłonęła jego dziewczyna. Był lekko otumaniony, ale rozum wciąż miał trzeźwy, a on podpowiadał, żeby szybko się stąd wydostać. Zanim coś Annabeth powie lub zrobi coś wbrew swej woli umysłu.
Ochlapał twarz wodą, po czym pośpiesznie wyszedł kierując się ku wyjściu z pokoju. Otworzył drzwi i nagle jakieś ręce oplotły jego szyję od tyłu.
- Nie odchodź – wyszeptała mu do ucha.
- Hej, to tylko trzy pokoje dalej – powiedział, również szeptem. Jej ręce ścisnęły go jeszcze mocniej. - Nic się nie stanie.
- Nie wiesz tego – jej głos się załamał. Zdumienie malowało się na jego twarzy. Percy odwrócił się gwałtownie. Teraz jego dziewczyna stała przed nim. Ku jego zdumieniu oczy ukochanej błyszczały, mokre od łez.
- Ja nie wytrzymam... jeżeli... znowu mi Cię odbiorą... - dodała ledwo powstrzymując rozpacz.
- Jak nie chcesz, to nie odejdę – wziął w ręce jej twarzy. Jedna łza wypłynęła z jej oka, a on starł ją kciukiem tak szybko, jakby w ogóle się pojawiła.
Tak naprawdę Percy rozumiał swą dziewczynę w każdej chwili mogło się coś stać i oni nie mieli na to wpływu. Już od dłuższego czasu nic się nie działo, ale może to być tylko cisza przed burzą. Wiedział to i Annabeth też, która pewnie miała swoje teorie. Nauczyliśmy się nie wierzyć w rzeczy, które łatwo wziąć. Tak jak ich szczęśliwe życie przez kilka ostatnich miesięcy. Zrozumiał dlaczego jego dziewczyna chodzi zmartwiona. Alkohol wywołał, że powiedział w końcu to co leżało jej na sercu.
Przykre myśli wyrzucił z głowy. Teraz liczyło się tylko to, że są razem. Niespodziewanie Annabeth przyciągała swoją twarz do twarzy Percy'ego.
Był to długi, delikatny pocałunek. Percy położył ręce na jej tali, a Annabeth oplotła jego szyje pogłębiając pocałunek. Świat, otoczenie, nie istniało, byli tylko oni pośrodku tego całego chaosu. Byli razem.
W końcu musieli przerwać, ponieważ zabrakło im powietrza. Annabeth powoli zakończyła pocałunek. Przez chwilę przyglądała się swemu chłopakowi z niewymownym uczuciem.
- Kocham Cię – wyszeptała do jego ust. Mimo iż słyszał to kilka razy, dalej nie mógł nasycić się tym zwrotem wypowiadanym przez nią. W odpowiedzi po prostu ją pocałował.
Kładąc ręce na jej odkrytych plecach, muskając je delikatnie. Jego palce zeszły nieco niżej ku suwakowi od sukienki, który znajdował się u dołu pleców. Powoli zaczął go rozpinać nie przerywając pocałunku. Gdy doszedł do końca. Annabeth ściągnęła jego białą koszule. Zorientował się, że odpinała guziki wtedy gdy on zajmował się jej ubraniem. Percy delikatnie zsunął ramiączka z jej ramion i suknia odpadła na dół. Ukazując czarny stanik bez ramiączek odpinany od przodu, i... bardzo ozdobne... majtki.
Boże, jaka ona jest piękna... - pomyślał
W przypływie emocji, nie myśląc za wiele podniósł ją za biodra, jakby była piórkiem, przerywając tym samym pocałunek. Cicho zakrzyknęła. Instynktownie, aby nie upaść oplotła nogami jego dół pleców, a jej ręce znalazły się na jego szyj. Wyraźnie rozbawiona sytuacją wyszeptał mu do ucha.
- Co ty wyrabiasz? - Percy uśmiechnął się do niej słodko i powiedział.
- Upewniam się że dostaniesz karę na przyszłość za picie zbyt dużej ilości alkoholu - mówiąc to położył ją na łóżku, a na jego twarzy malował się łobuzerski uśmieszek. Wyszczerzyła zęby ku niemu i wyszeptała
- W taki razie od dziś jestem alkoholi... – urwała, na jej ustach znajdowały się usta Percy'ego.

*****************

Na twarz Percy'ego padły pierwsze promienie słoneczne. Zamrugał, aby wyostrzyć wzrok. Na jego piersi była nie wyraźna jasna blond plama. Po kilku sekundach zorientował się, że to są lokowane włosy Annabeth, porozrzucane na jej twarzy. Jej głowa spokojnie leżała na jego piersi unosząc się przy każdym wdechu Percy'ego. Uśmiechnął się na ten widok. Zaczął gładzić jej włosy, a później zbierać z twarzy, ułożył je wzdłuż jej ramienia. Jej powieki lekko drgnęły, ponieważ padło na nie słońce. Cicho jęknęła ukrywając twarz w przedramieniu Percy'ego. On zaś dalej gładził jej włosy.
- Dzień dobry – wyszeptał niemal niesłyszalnie. Odwróciła głowę w stronę światła, mrugając aby przyzwyczaić oczy do rażącego światła.
- Dzień dobry. Wiesz, która godzina? - zapytała nie zaszczycając go spojrzeniem, a w nim krył się niepokój. Pewnie znów martwiła się o to co wczoraj, a Percy to wyczuł. Ten temat nadal nie dawał jej spokoju, a on nie mógł na nią patrzeć na nią ciągle zmartwioną. Postanowił w duchu, że dopóki będzie mógł uczyni ją szczęśliwą.
Gwałtownie się podniósł i poturlał się po łóżku z Annabeth zwijając prześcieradła. Ona w porę oplotła jego szyję i zakrzyknęła śmiejąc się;
- Przestań! Przestań... - wreszcie zatrzymał się z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy. Był nad nią. Zaczął zasypywać pocałunkami jej szyję. Ona śmiała się. Nagle usłyszeli głośne pukanie do drzwi;
- Annabeth!
Usiedli natychmiast, przykrywając się od stóp do głów pościelą.
- Cholera – zaklęła Annabeth.
- Już dziesiąta mama nas przysłała, żeby sprawdzić czy wszystko u ciebie w porządku.
- Właśnie, masz zejść na śniadanie. - odpowiedział drugi głosy wyraźnie chłopięcy.
- Zejdę za... za piętnaście minut!
- A może za trzydzieści? - wyszeptał jej do ucha Percy, zjeżdżając swoim długim, delikatnym palcem po udzie i wjeżdżając pod prześcieradło. Annabeth nieomal głośno jęknęła, gdy zaczął całować jej nie tylko szyję. - Obiecuję, że będzie warto.
- Dobra – odpowiedział głos za drzwi – Tylko się pośpiesz. Mama nie lubi spóźnień.
- Okej – dodała słabo Annabeth nie bardzo wiedząc komu odpowiada swemu chłopakowi czy też swemu przyrodniemu bratu. Próbowała zachować zimną krew zważając na to, iż Percy dotykał jej brzucha i żołądka. Zatrzymał się na piersiach i przeniósł palec na jej usta, pieszcząc je delikatnie.
Gdy był pewien, że nieproszeni goście sobie poszli, odwrócił jej twarz ku sobie i pocałował ją, zmuszając ją do otworzenia ust i przyjęcia go. Wiedząc, że nie mają zbyt wiele czasu, położył ja na łóżku, na pogniecionych i porozrzucanych prześcieradłach.
- Muszę się umyć, zanim zejdę na dół – wyszeptała do jego ust.
- Chciałbym się do ciebie przyłączyć – uśmiechnął się łobuzersko.
- Pomarzyć zawsze możesz – po czym ześlizgnęła się z łóżka zabierając prześcieradło, kierując się ku łazience. Zostawiając promiennie uśmiechniętego Percy'ego z myślą;
Na razie się udaje...

*****************

Wzięła krótki, orzeźwiający prysznic, a przy tym ciągle myśląc o problemach.
Mama nie lubi spóźnień” - Przywołała wspomnieniach
Ale to nie jest moja mama, tylko wkurzająca, nieopanowana, jędza z którą ożenił się mój ojciec. A to różnica...
W końcu zorientowała się, że zostało jej 5 minut. Przerwała prysznic i zaczęła się ubierać. Wyszła z łazienki na tyle cicho, aby jej chłopak nie usłyszał zamykających się drzwi. Siedział na krześle przy biurku w samych bokserkach, czytając jakąś książkę. Wyglądał cudownie tylko w samych bokserkach. Choć nie dało się ukryć, że wiele lepiej wyglądał bez nich...
Przygryzła wargę nie lubiła o nim myśleć w ten sposób.
Zamknij się, zboczenieco...!
Nagle usłyszała głos przyrodniego brata;
- Zostało Ci, aż... aż dwie minuty! Lepiej się pośpiesz! - odwróciła głowę w stronę drzwi i zaczęła klnąc pod nosem. Percy właśnie ją zauważył.
Uśmiechnął się, otworzył usta, ale Annabeth już wiedziała, że będzie chciał tylko ją rozbawić. W tej chwili nie miała na to ochoty. Jednym z powodów będzie, na przykład, jej zmartwienie wyryte na twarzy. Może i jest ukryte, ale on umie je zauważyć, choć jeszcze nie wiedziała czym się zdradzała. Zatem przerwała mu zanim jeszcze zaczął.
- Co czytałeś? - zapytała patrząc na książkę, którą miał w ręku. Spojrzał na książkę i pośpiesznie ją odłożył na biurko tak, aby Annabeth nie zobaczyła tytułu. Wszystkie emocje zmieniły się na ciekawość.
Percy w niewiadomy sposób wyczuł to, uśmiechnął się łobuzersko i zmienił temat. Wiedział, iż nie mają dużo czasu, więc jego dziewczyna nie zdoła wyciągnąć od niego jakichkolwiek informacji w tak krótkim czasie. Przynajmniej na razie.
- Nic ważnego. A jak tam Twój prysznic? Beze mnie? Pewnie nie było fajnie. - odpowiedział obrażonym głosem. Już chciała mu coś powiedzieć, ale do pokoju dobiegł głos chłopaka.
- Minuta! - krzyknął, może i był nieświadomy, ale uprzykrzał im życie oraz nieco zdenerwował Córkę Ateny...
Annabeth wydymała wargi do Percy'ego i jak burza wypadła z pokoju, w który zostawiała samego chłopaka.
W głowie Annabeth krzyczały myśli stare, nowe, myśli układające się przekonania na temat sekretów przeszłości i przyszłości. Nie chciała się rozstawać z Percy'ym, biorąc pod uwagę ich pecha. Afrodyta naprawdę chciała uczynić jej życie miłosne bardzo ciekawym.
Miała tylko zjeść śniadanie z swoją „szczęśliwa rodzinką”, a potem dotrzeć do pokoju jak najszybciej.
Nic w ciągu 15 minut nie może się wydarzyć. - przekonywała samą siebie, ale czy miała rację?






I jak się wam podobało? Może będę kontynuować....


By
Darknessi


Wnioski, skargi, zażalenia? - Piszcie w komentarzach.


7 komentarzy:

  1. Wnioski: Cudowne ! (z resztą jak zawsze...)
    Skargi: To chyba pytanie retoryczne.
    Zażalenia: Długo musiałam czekać żebyś znów się wzięła do roboty

    Pozdrawia Cię czyli tę którą nadal interesuje moja opinia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, dziękuje za ten aminowy, ale znaczący komentarz. Postaram się wedle życzenia i "znów wezmę się do roboty'".
    Pozdrawiam (How always)
    Darknessi ;*

    "Forever and Always We are be together" - cytat z D.M. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej a mogłabyś kontynuować? Jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dość długo piszesz ciąg dalszy. Czy będzie miał z 29 stron w Wordzie?
    Lola

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam tak wspaniałej miniaturki!!! Choć przeczytałam bardzo dużo! No wiesz Córka Persefony w Podziemiu może jedynie słuchać kłótni Hadesa, Persefony i Demeter.

    OdpowiedzUsuń
  7. hhahahah świetne ale to nie zmienia faktu że szczerze się teraz do komputera xD

    OdpowiedzUsuń