Rozdział
II – Ten nowy cz. 2
Upadłam z łoskotem na brudną podłogę, ból przeszył
moją kostkę.
- Ał! - syknęłam masując poszkodowaną stopę. Moja
ręka zaczęła wędrować, żeby znaleźć rzecz winną mojego
upadku. Po chwili natknęła się na jakiś kij, potem sunęła dalej
i poczułam szczotkę.
- Co!? Potknęłam się o jakąś miotłę! - krzyknęłam
oburzona, mówiąc to powoli wstałam otrzepując się z brudu. „To przecież schowek na szczotki, więc bardzo prawdopodobne, że znajduje sie tu dużo mioteł i jest bardzo brudno”
- przyznałam w swoich myślach. Nagle zadzwonił szkolny dzwonek,
który wskazywał, że już zaczęła się lekcja.
„ To już koniec przerwy? Ahhh, straciłam całą
przerwę na jakieś głupoty. Na dodatek ma teraz lekcje ze zmorą
szkoły. Cudownie!”– pomyślałam,
złoszcząc się na samą siebie. Pobiegłam szybko do zachodniego
skrzydła. Weszłam do sali gdy dopiero wszyscy się schodzili.
Usiadłam pośpiesznie do swojej trzeciej ławki przy oknie i
wypakowałam chemię. Wtedy weszła nauczycielka. Pani
Latmore to niezbyt miła osóbka, uczy chemii. Jest wredna, bardzo
wredna. Najwyraźniej najbardziej lubi krzyczeć na naszą klasę,
nie wiadomo dlaczego. Dołączyła do kręgu nauczycieli niedawno, jakieś trzy miesiące temu, ale już się zadomowiła. W jej klasie ściany są
pomalowane na odcień fioletowy, a podłoga wykonana z ciemnego drewna. Jej
biurko tak jak inne ławki i krzesła jest stare, a w kątach
pajęczyny. Sala od chemii jest bardzo ponura oraz nieuporządkowana,
ponieważ nauczycielka chemii dostała to pomieszczenie, które nie było używane od 16
lat, tak przynajmniej mówią plotki. Poza tym powstała legenda na
ten temat. Dawno temu, szkoła była udręką dla wszystkich uczniów
{jak teraz}, lecz nauczyciele lubili swoją pracę, lubili przebywać
z dziećmi. Tylko jedna ucząca nie podzielała tego zdania, Profesor
Morgrud. Była to osoba, która uwielbiała „dręczyć” uczniów,
nikt jej nie lubił. Pewnego dnia wybuchł pożar i profesorka
zginęła. Zapoczątkował się w jej sali od chemii. Uczeń, który
najbardziej ze wszystkich nie lubił nauczycielki odwrócił się do
kolegi zostawiając włączony ogień. Chwila nieuwagi wystarczyła,
żeby ogień zajął ławkę, potem krzesło, a wreszcie zasłonę.
Profesor chciała wyjść z płonącego pomieszczenia, ale ławka
spadła na jej nogę i nie mogła się podnieść. Ostatni wychodzący
uczeń spojrzał na nią uśmiechając się i wyszedł zamykając
drzwi. Właśnie ten
chłopiec wszczął pożar. Wtedy serce Pani Morgrud stało się
zimne jak sopel lodu. Żadne uczucia, które dawały ciepło nie
zostawały przyjęte, więc Profesor nie czuła nic poza chłodem.
Mówią, że powstanie i zemści się na szkole oraz na przodku
chłopca, który zostawił ją na śmierć. Ta historia była znana
wszystkim w szkole, a więc nikt nie chciał sprzątać tej sali ani
w niej przebywać, uważając iż to obudzi złego ducha. Tylko Pani
Latmore przyjęła to pomieszczenie jako swoją klasę, tylko ona
jedna się odważyła tam usiąść oraz prowadzić lekcje. Nikt w to
nie wierzy, ale także nikt nie przepadał tam przebywać.
Pani Latmore usiadła do biurka i otworzyła dziennik, po chwili w
drzwiach ukazał się nowy chłopak, Seweryn.
- Yhm – odchrząknął, aby zwrócić na siebie uwagę nauczycielki.
Ona zaś wstała i popatrzyła na niego zadając jednocześnie
pytanie.
- To Ty jesteś nowy uczniem w gimnazjum? Jak się
nazywasz? - spytała pani Latmore swoim zwyczajnym, ostrym tonem.
- Tak, mam na imię Seweryn Salver. – odpowiedział
gimnazjalista.
-
Możesz zająć jedyne wolne miejsce, koło panny Clark.– rzekła
nauczycielka wskazując wolne miejsce obok mnie. Rozejrzałam się po
sali, by zobaczyć czy nie ma innego wolnego miejsca, jednak nie
było. Niestety, Seweryn w klasie pani Benett siedział sam, ponieważ
tam jest jedna ławka więcej. A tutaj liczba ławek nie była
nadprogramowa, zatem musiał usiąść ze mną. Przed samą ławką
zatrzymał się i usiadł ostrożnie. Alice
spojrzała na mnie pytająco, widząc moje poszukiwanie innego wolnego
miejsca. Alice, moja najlepsza przyjaciółka od dzieciństwa, która
jest jedyna w swym rodzaju. Ma smukłą sylwetkę oraz lekko brązowy
kolor karnacji. Proste, ciemnobrązowe włosy są do ramion, a grzywka
zwana potocznie „garnek” opada na wysokie czoło. Na jej twarzy znajduje
się zgrabny nosek, różane usta oraz ciemnobrązowe, ciepłe
oczy. Moda jest u niej mocną stroną, zazwyczaj ma na sobie modne ciuchy i
dużo akcesoriów. Dziś była ubrana w luźny,
jasnobrązowy sweter, a pod spodem miała białą koszulkę, na
długich, zgrabnych nogach były ciemnoniebieskie dżinsy. Na stopy włożyła brązowe balerinki. Na ręce nosiła czarny sznurek, na którym znajdowała się stal chirurgiczna z grawerunkiem: „Alice”. Posiadała także złoty naszyjnik z pięknym sercem oraz długie, również złote kolczyki. Alice Carter
siedziała wraz z moim przyjacielem Mikiem Walkerem. Mike
to chłopiec, który jest inteligenty, ale tego
nie pokazuje, woli udawać śmiesznego głupka. On twierdzi, że bycie
mądrym to hańba dla reputacji wśród szkolnych kolegów. Jego
opinia wśród rówieśników jest bardzo dobra, taki „szkolny
błazen”, lecz jeśli chodzi o nauczycielki to nie jest już tak kolorowo... Ma
krótkie, brązowe włosy i zawsze roześmiane, zielone oczy. Jego cera
jest blada; jest dobrze zbudowany. Na jego twarzy znajduje się
troszeczkę większy nos niż powinien oraz duże, lekko różowe
usta. Ubierał się zgodnie ze swoją modą, zatem codziennie nosi
śmieszne i głupie koszulki. Dziś miał na sobie zieloną koszulkę
z obrazkiem białego w brązowe łatki kota w masce przeciwgazowej
oraz trzymający w łapce tabliczkę ostrzegawczą z napisem „Love is in the
air”, w tle kilka dużych, czerwonych serca. Ubrał do tego jasnoniebieskie dżinsy i czarne trampki.
- Proszę zapisać temat
lekcji „Tablica Mendelejewa - powtórzenie” i datę na marginesie. - powiedziała swoim zwykłym, zimnym głosem nauczycielka. Po czym
rozpisywała coś bardzo skrupulatnie i obszernie na tablicy. Gdy skończyłam pisać temat, uniosłam
głowę, ujrzałam już dwie tablice prawie całe zapisane.
„Jakim cudem ta kobieta tak szybko pisze? I co zajmuje
jej tyle miejsca? - zadawałam sobie pytania. Nagle coś zaszeleściło, odwróciłam głowę w
kierunku źródła dźwięku. Zobaczyłam rozbawionego chłopka
trzymającego kartkę w dłoniach, a widniał na niej napis: „Hej
Aniu, tak długo parzysz się na panią Latmore, że zaczynam się
obawiać, iż oczy Ci wypłyną od nadmiaru brzydoty, więc popatrz na mnie to Ci na pewno przejdzie!”. Uśmiechnęłam się lekko,
rzucając rozbawione spojrzenie w kierunku kartki. „Zapewne Mike
spostrzegł mój patrzący z przerażeniem wzrok kierowany na całą,
zapełnioną w ciągu kilku minut tablicę i próbował mnie
rozśmieszyć.” Natychmiast
zabrałam się do pisania widząc, że nauczycielka zaraz zmaże
tablicę, by ją ponownie zapisać. Po chwili usłyszałam brzęczenie
w kieszonce od plecaka, zrzuciłam długopis z ławki, po czym sama
zanurkowałam pod nią i wyciągnęłam mały, mieszczący się w
dłoni czarny telefon. Gdy tylko odblokowałam go, od razu wyskoczyła
wiadomość SMS „ On się cały czas na Ciebie GAPI! :D” - od
Alice. Prawie niewidoczny uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
Odłożyłam smartfon na jego miejsce, a sama także wróciłam na
swoje miejsce na krześle, próbując nie przyglądać się chłopakowi
obok, odwróciłam się w kierunku ławki Alice i posłałam jej
wzrok, mówiący: „Dalej się na mnie patrzy?”, po czym Alice
odpowiedziała szerokim uśmiechem, co było oczywiste.
- Hej,
nie przedstawiłam się jeszcze, mam na imię Ania. - powiedziałam, zwracając twarz w jego kierunku.
-
Seweryn – przedstawił się bezbarwnym głosem. Uważnie
przyjrzałam się jego twarzy; była bez wyrazu, a w szarych oczach
znajdował się tylko chłód.
- A
teraz wykonamy małe doświadczenie, które zrobicie z waszym
ławkowym sąsiadem. - powiedziała donośnym tonem nauczycielka i zaczęła pisać
na tablicy szczegółowe wykonanie zadanego nam ćwiczenia. Nagle
przerwała pisanie, gwałtownie odwróciła się w stronę środkowego
rzędu, a jej wzrok powędrował do ostatniej ławki, gdzie siedział
sportowiec o imieniu Alex Brawn i jego dziewczyna Laura Ivans,
szkolna diwa. Rozmawiali ze sobą, nie zdając sobie sprawy, iż na
lekcji chemii pani Latmore nigdy, ale to przenigdy się nie gada.
Oburzona nauczycielka przemówiła.
- Widzę,
że brak wam szacunku do mojej osoby. Myślę, że jak już rozmawiacie to oznacza, że
macie zrobione doświadczenie.
Spojrzałam w ich stronę, po czym uśmiechnęłam się, Alice i Mike
podążyli za moim przykładem. Właściwie w szkole najbardziej popularni są Laura i Alex, ale przez to jak się zachowują,
nie wszyscy ich lubią. Większość z mojej klasy nienawidzi
szkolnej czołówki ludzi popularnych, w której znajdowali się właśnie oni. Laura
zawsze nosiła wysokie obcasy, krótkie spódniczki, wyzywające
dekolty, a paznokcie z tipsami, pomalowane każdego dnia na inny kolor i prostowane włosy zaliczały się do codziennego ubioru.
Natomiast ubiór Alexa zawierał bejsbolówkę z czarnym kotem
(znakiem naszej szkoły), trampki i dżinsy.
- Jak
mieliśmy wykonać doświadczenie, skoro nic nie jest opisane na
tablicy? Nie żeby nam się chciało, ale wciąż brak potrzebnych
informacji. – pyskowała Laura, która umiała się wymigać od zadań domowych i innymi tym podobnych.
-
Rozmawiacie na mojej lekcji, chociaż nie macie zadanego zadania,
pyskujcie. Widzę, że spacer do dyrektorki dobrze wam zrobi!
- jej głośny, zbulwersowany głos odbijał się echem po całej sali. Laura,
która nie wiedziała co odpowiedzieć szturchnęła chłopaka obok,
a on niespodziewanie opadł na ławkę. Stało się jasne, iż usnął
podczas lekcji z otwartymi oczami. Na twarzy dziewczyny malowało się
zaskoczenie i wściekłość; cały czas mówiła o wszystkich
ważnych sprawach, a jej chłopak zwyczajnie zasnął.
-
Dostarczyliście mi wystarczająco powodów, by opuścić tę klasę
i zgłosić się do dyrektorki – warknęła na dwójkę
uczniów, jej ton obudził Alexa, który był zdezorientowany całym
zamieszaniem wokół niego. Laura wreszcie poddała się, ciągnąc
swojego chłopaka, wyszła z klasy. Natomiast Pani Latmore zwróciła
się do pozostałych uczniów.
- Kto wie kto i kiedy wynalazł pierwiastek „Rad”? - rozejrzała się po
klasie, wypatrując ręki w górze, lecz po trzech minutach straciła
cierpliwość i sama wyznaczyła ochotnika.
- Panie
Salver, proszę odpowiedzieć na moje pytanie.
-
„Rad” został wynaleziony w 1898 roku przez Marię Skłodowską-Curie. – odpowiedział
spokojnym tonem chłopak.
- Poprawna odpowiedź. Wymień jego właściwości.
- Czysty rad jest miękkim, srebrzystym i lśniącym metalem. Posiada silne właściwości promieniotwórcze, dlatego nie jest stosowany. Reaguje gwałtownie z wodą, słabo z tlenem atmosferycznym.
-
Dobrze. Nareszcie ta klasa zyskała ucznia znającego podstawy. Teraz
zajmijmy się doświadczeniem. – oznajmiła nauczycielka, znowu
podeszła do tablicy, kończąc pisanie szczegółów wykonania zadania.
-
Dziękuję w imieniu całej klasy, gdyby nie Ty, to w tej chwili
pisalibyśmy kartkówkę.- powiedziałam.
- To
nic wielkiego, pytała się o proste rzeczy. - odpowiedział
Seweryn.
-
Proszę przystąpić do pracy, macie czas do końca lekcji –
oznajmiła pani Latmore i usiadła do biurka, sprawdzając kartkówki
innych klas. Uważnie czytałam co znajdowało się na tablicy, na której podane
były wszystkie kroki dotyczące doświadczenia.
Przepraszam
za opóźnienie w postaci tygodnia, ale akurat wszystkie nauczycielki
uwzięły się i zaczęły robić pod rząd sprawdziany :(. Mam
nadzieje, że ten rozdział podobał się wam równie tak samo jak
poprzedni, a może nawet bardziej. Następny rozdział
prawdopodobnie pojawi się za tydzień lub dwa. W nim będzie więcej akcji.
By
Darknessi


Super, z resztą jak tamto poprzednie. Ale mam jedną uwagę NIE CHCĘ CZEKAĆ dwóch tygodni na następny rozdział ! ! !
OdpowiedzUsuń~Roksi :*
Cieszę się, że Ci się podobało! "Roksi" bierz, także pod swoją uwagę ten jeden tydzień, niczego nie obiecuje, ale spróbuje się wyrobić.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Darknessi